O luksusie powolnego myślenia w cyfrowym hałasie
W świecie, który żąda od nas opinii na każdy temat „na wczoraj” i faszeruje nas niezweryfikowaną wiedzą podaną w 15-sekundowych rolkach, to miejsce rządzi się swoimi prawami. To przestrzeń, gdzie czas płynie inaczej. To nie jest blog newsowy. To przestrzeń na „slow looking” – uważne patrzenie na to, co inni bezrefleksyjnie mijają w codziennym pędzie. Na to, co szczególnie cenne i istotne, a co paradoksalnie najczęściej umyka w nerwowej prozie życia.
Do niedawna zastanawiałem się, czy moje zainteresowania nie są zbyt rozbieżne. Co łączy badanie rękopisów Józefa Wittlina z certyfikatami z cyberbezpieczeństwa? Co ma wspólnego zarządzanie budżetem w organizacji pozarządowej z samotnym spacerem po ruinach Twierdzy Kraków? Przez lata szukałem wspólnego mianownika, klucza do samego siebie.
Dziś wiem, że tym mianownikiem jest struktura.
Dlaczego „Gabinet”?
Stworzyłem to miejsce, ponieważ LinkedIn to rynek – głośny, szybki, pełny wymiany wizytówek. Jest potrzebny, ale nie wystarcza. Potrzebowałem przestrzeni, która będzie Gabinetem.
W tradycji inteligenckiej gabinet był miejscem syntezy, gdzie różne dyscypliny spotykały się na jednym biurku. W tradycji inteligenckiej gabinet był przestrzenią, gdzie różne dyscypliny spotykały się na jednym biurku. Gdzie mapa sztabowa leżała obok tomiku poezji, szabla obok pióra, a archiwalne zdjęcia modernistycznej kamienicy sąsiadowały z ekranem komputera. Przez lata tak właśnie wyglądało moje biurko – choć działałem intuicyjnie, nie potrafiąc tego nazwać. Dziś wiem, że to nie był chaos, lecz moje naturalne środowisko. To mój warsztat.
W moim „Gabinecie Erudyty” realizuję misję antidotum na zatomizowaną humanistykę. Wierzę, że nie da się zrozumieć literatury bez historii, historii bez architektury, a współczesności – bez technologii.
Co tutaj znajdziesz?
Nie będę tu pisał o wszystkim i o niczym. Będę pisał o połączeniach. To miejsce przeznaczone dla co najmniej trzech perspektyw, które definiują mnie jako Refleksyjnego Badacza:
- Mentalność przekroju („Jak to działa?”): niezależnie od tego, czy piszę o wierszu Wierzyńskiego czy o mechanizmach patodeweloperki, zawsze zaglądam pod fasadę. Interesuje mnie mechanizm, proces i konstrukcja nośna. Nie zadowalam się prostymi odpowiedziami.
- Humanistyka w działaniu: wiedza, która nie wychodzi z biblioteki, jest martwa. Dlatego przeczytacie tu o moich „wizjach lokalnych” – wyprawach do fortów, interwencjach społecznego opiekuna zabytków i lekcjach przywództwa wyciągniętych z błota, pokrzyw deszczu.
- Lektura mostowa: Pokażę Wam, dlaczego polonista czyta o urbanistyce, a historyk uczy się o sztucznej inteligencji. W jakim celu historyk literatury czyta najwybitniejszą polską powieść antywojenną nie na katedrze, a na koszarowym taborecie? Książki będą tu pretekstem do budowania mostów między silosami wiedzy, a także kluczem do zrozumienia genezy mojego spojrzenia na świat.
🐈 Zwornik: Kot Modernista
Teksty w tym Gabinecie oznaczam symbolem Kota Modernisty. To nie jest przypadkowa grafika. To przetworzony cyfrowo wizerunek godła z krakowskiej kamienicy przy ulicy Biskupiej 14.
Dlaczego on? Bo to coś więcej niż znak jakości. To zwornik, który spina wszystkie moje światy. Łączy Kraków (adres), modernizm (styl) i naturę (zwierzę). Jest też symbolem mojej metody badawczej – „slow looking”. Ktoś musiał go zaprojektować, wyrzeźbić, a potem… my musieliśmy go zauważyć w gąszczu miasta i nadać mu nowe znaczenie.
Ten Kot to moje alter ego i pieczęć: gwarancja, że tekst, który czytasz, nie jest „szybką treścią”, ale wynikiem mojej uważnej obserwacji, namysłu i intensywnego doświadczania przestrzeni.
Ilustracja: godło jako komentarz, fotografie
Obok Kota, w każdym eseju odnajdziesz inne, specyficznie dobrane godło. Dobór tych ilustracji jest moim świadomym nawiązaniem do książki Bronisława Heyduka Legendy i opowieści o Krakowie, w której barwne opowieści o mieście ilustrowano sugestywnymi, czarno-białymi fotografiami modernistycznych detali, często luźno związanymi z treścią, budującymi mroczny nastrój.
Traktuję moje eseje jako nowe opowieści o mieście, a autorskie, cyfrowe wizualizacje godeł – jako ich dopełnienie i wizualny kontrapunkt dla tekstów, a także powtórzenie gestu książki, która ukształtowała moje myślenie o mieście i jego wizualności. To właśnie od fotografii godeł we wspomnianej książce rozpocząłem odszukiwanie ich in situ, a następnie wszystkie naukowe i artystyczne działania z nimi związane.
Słowo nie jest jedynym nośnikiem pamięci. Równie ulotny jest obraz – detal kamienicy, gra świateł na murze, ślad ludzkiej dłoni na klamce. Te wizualne przypisy do rzeczywistości gromadzę w sąsiedniej sali. Jeśli chcesz zobaczyć to, co opisuję, zapraszam do Laboratorium Detalu – mojego wizualnego archiwum ocalonych spojrzeń.
Zaproszenie do zatrzymania się
W „Gabinecie Erudyty” nie liczą się zasięgi, ale głębia. To moja przestrzeń na esej, analizę i namysł. Jeśli – tak jak ja – czujesz, że w pędzie codzienności umyka nam istota rzeczy – rozgość się. Tutaj detale mają znaczenie.
Bądź uważny.
Maciej Wcisło

Dotychczas opublikowane teksty:

