Proces twórczy i krytyka genetyczna w dobie cyfrowej

Krytyka genetyczna to innowacyjna metodologia literaturoznawcza, wywodząca się z tradycji francuskiej, która diametralnie zmienia sposób patrzenia na dzieło literackie. Tradycyjne edytorstwo i historia literatury skupiają się niemal wyłącznie na gotowym produkcie – tekście, który trafia do rąk czytelnika. Krytyka genetyczna przesuwa punkt ciężkości na proces twórczy. Bada ona szkice, notatki i wszelkie warianty, pozwalając zrekonstruować ewolucję myśli autora.

Jako pierwszy badacz w historii literaturoznawstwa postulowałem i zastosowałem tę metodologię do analizy archiwum rękopiśmiennego Józefa Wittlina, udowadniając jej ogromny potencjał poznawczy. Pozwala to na nowo odczytać jego twórczość, udowadniając, że dzieło literackie nie jest statycznym produktem, lecz dynamicznym procesem.

Współczesna humanistyka staje jednak przed nowymi wyzwaniami, które wymagają ewolucji samej metody badawczej.

Anatomia powstawania dzieła: dlaczego warto badać rękopisy?

Badanie archiwaliów i notatek to nie tylko praca archiwistyczna – to fascynująca przygoda intelektualna. Daje nam ona unikalną możliwość swoistego „zaglądania pisarzowi przez ramię” w samym akcie tworzenia, podczas gdy dotychczas obcowaliśmy wyłącznie z owocami tej pracy.

Wbrew zarzutom tradycjonalistów, krytyka genetyczna nie dąży do rozmywania granic tekstu, lecz do poszerzania wiedzy o nim poprzez odkrywanie jego podskórnych warstw i ukrytych kontekstów. Dzięki analizie materiałów genetycznych zyskujemy wgląd w metodę pracy twórcy – rozumiemy (i jesteśmy w stanie naocznie przekonać się), jak z pierwotnego impulsu rodzi się struktura utworu. Śledzimy skreślenia, powroty do wcześniejszych myśli oraz proces doboru konkretnego słowa czy rymu, który ostatecznie znamy z druku. Odkrywamy ponadto koncepcje, z których autor ostatecznie zrezygnował, a które nierzadko całkowicie zmieniają interpretację ostatecznego dzieła.

Rękopis traktowany w ten sposób przestaje być tylko historyczną pamiątką – staje się dynamicznym środowiskiem, w którym nieustannie ścierają się intencje autora z oporem materii języka oraz z samym sobą.

Od rękopisu do sztucznej inteligencji – nowy aktor w procesie twórczym

Współczesna filologia nie może jednak zamykać oczu na zmiany cywilizacyjne. Znajdujemy się w momencie bezprecedensowego przełomu technologicznego, w którym narzędzia oparte na dużych modelach językowych (LLM) trwale zmieniają kulturę pisma. Udział generatywnej sztucznej inteligencji w pisarstwie – w roli cyfrowego doradcy, redaktora, asystenta, a nierzadko wręcz po prostu twórcy – jest faktem.

Jako badacz literatury uważam, że środowisko naukowe nie może bagatelizować tych zjawisk ani tym bardziej się od nich odwracać. Zamiast tego, filolodzy muszą wziąć te nowe narzędzia do ręki, zbadać mechanizmy ich działania i przygotować na nie rzetelną, metodologiczną odpowiedź. Z tego powodu postuluję rozszerzenie klasycznych badań krytyki genetycznej.

Sztuczna inteligencja to nowy podmiot w procesie twórczym. Tak jak w ubiegłych stuleciach na ostateczny kształt tekstu wpływ mieli – obok samego autora – recenzenci, wydawcy czy cenzorzy, tak dziś w tym ekosystemie pojawia się algorytm. Generuje to fundamentalne wyzwania badawcze: Kto jest faktycznym autorem tekstu powstałego w kooperacji człowieka z maszyną?W jaki sposób analizować instrukcje (prompty) wprowadzane przez użytkownika, które stają się dziś cyfrowym odpowiednikiem tradycyjnego brulionu? Jak te zjawiska wpływają na nasze rozumienie pojęć sprawczości, kreatywności? Czy maszyna ma prawo bądź w ogóle potrafi przekonująco pisać o emocjach, których nie odczuwa? Czy działanie oparte o statystykę wyrazów bez afektywnej podbudowy można w ogóle nazwać twórczością? To tylko kilka z pytań i wątpliwości, które rozważam w ramach moich wystąpień konferencyjnych, a także które padają w toku dyskusji w ramach panelów o relacjach między literaturoznawstwem a sztuczną inteligencją.

Badania na styku krytyki genetycznej i humanistyki cyfrowej, które prowadzę, mają na celu nie tylko archiwizowanie przeszłości literatury, ale przede wszystkim zrozumienie i naukowe opisanie mechanizmów, które kształtują literaturę jutra.

Krytyka obiegu w internecie

Łatwość obiegu cyfrowego stworzyła paradoks: z jednej strony zapewniła powszechny dostęp do literatury, z drugiej – sprawiła, że wiedza tekstowa stała się chwiejna. Dziedzictwo literackie jest narażone powielanie błędów oraz wprowadzanie do obiegu nieautoryzowanych wersji tekstów.

W moich badaniach analizuję mechanizmy zniekształcania tekstów na dwóch płaszczyznach. Z jednej strony dostrzegam zjawisko polegające na nieświadomym lub celowym (np. ideologicznym) skracaniu, przestawianiu i „wygładzaniu” wierszy krążących w sieci. Przykłady obiegowych wersji wierszy Zbigniewa Herberta czy Kazimierza Wierzyńskiego dowodzą, jak łatwo internet potrafi odciąć utwór od jego kontekstu, pozbawiając go kluczowych napięć znaczeniowych, a nawet całkowicie redukując jego autorski sens.

Dostrzegam zagrożenie wykorzystania zastanej wiedzy modeli AI do tworzenia masowych, wysoce przekonujących imitacji stylistycznych konkretnych autorów, które mogłyby zostać wprowadzone do obiegu czytelniczego jako autentycznie, zapomniane bądź cudownie odnalezione wiersze znanych autorów. W sytuacji zacierania się granicy między oryginałem a cyfrową symulacją, rodzi się epistemologiczne zagrożenie dla pamięci zbiorowej i dziedzictwa kulturowego.

Nowa rola badacza: audytor bezpieczeństwa informacyjnego

Skoro w sferze obrazu i informacji codziennie zmagamy się z zalewem manipulacji i fake newsów, literatura nie pozostaje od tego zjawiska odseparowana.

W epoce internetowego nadmiaru wiedza o tekstach kultury staje się niezwykle podatna na wykrzywienia. Estetyczna sugestywność krążących w sieci cytatów nie może zastępować dowodów na ich autentyczność. Dlatego rola współczesnego literaturoznawcy i filologa musi ewoluować. Badacz literatury przestaje być wyłącznie interpretatorem i tradycyjnym strażnikiem kanonu. Jego nowym zadaniem staje się funkcja audytora bezpieczeństwa informacyjnego.

Zadaniem nowoczesnej filologii – w moim przekonaniu – jest dziś odróżnianie autentyków opartych na materiale archiwalnym od ich wtórnych, cyfrowych imitacji. Istotne jest również badanie tego, co dzieje się z utworem literackim po opuszczeniu przez niego archiwum i wejściu w przestrzeń wiralową mediów społecznościowych i portali. Priorytetem dla nas powinno być promowanie odpowiedzialnego, opartego na edycjach krytycznych udostępniania poezji i prozy, budujące w społeczeństwie świadomość oraz filologiczną czujność.

Badania z zakresu krytyki genetycznej i humanistyki cyfrowej, które prowadzę, mają na celu nie tylko zrozumienie, jak tekst powstawał wczoraj, ale przede wszystkim – jak chronić jego integralność i prawdę dzisiaj.

Zagadnienia te miałem przyjemność poruszać m.in. podczas Studenckiej Konferencji Naukowej „Wiedza – rzeczywistość konstruowana”, zorganizowanej w kwietniu 2026 r. przez Samorząd Studentów Kolegium MISH UW.