Geohumanistyka stosowana: architektura, miasto, teren

Humanistyka nie kończy się na bibliotece. W przeciwieństwie do powszechnego obrazu badacza zamkniętego w bibliotece wyznaję zasadę, że prawdziwe zrozumienie historii i kultury wymaga fizycznej obecności w przestrzeni. Zamiast więc badać przestrzeń tylko zza biurka, wychodzę w teren.

Nazwałem tę zasadę humanistyką somatyczną: aby naprawdę zrozumieć miasto lub krajobraz, trzeba go fizycznie doświadczyć – zmierzyć się z jego topografią, poczuć fakturę muru i zobaczyć, jak przestrzeń kształtuje człowieka (również w warunkach skrajnych i niekomfortowych). Geohumanistyka w moim wydaniu to ciągła oscylacja między archiwum (teoria) a ulicą (praktyka). Moje badania nad modernizmem, Twierdzą Kraków czy literaturą nie kończą się na publikacji – one muszą zostać wychodzone.

Moja praktyka badawcza wyrasta z przekonania, że przestrzeń nie jest jedynie niemym tłem dla historii czy literatury, lecz ich aktywnym współtwórcą. W swojej pracy operacjonalizuję koncepcje zwrotu przestrzennego oraz geografii literackiej, traktując miasto – a w szczególności Kraków – jako wielowarstwowy tekst kultury.

Podążając ścieżkami wyznaczonymi przez Elżbietę Rybicką i teoretyków geopoetyki, badam relacje między topografią a wyobraźnią twórczą. Interesuje mnie, jak konkretne miejsce – ulica, kawiarnia, fort czy kamienica – determinuje biografię twórcy i kształt dzieła literackiego. Moim celem jest „uziemienie” literaturoznawstwa: wyprowadzenie go z abstrakcji w konkret materialnego świata, gdzie detal architektoniczny staje się kluczem do interpretacji tekstu.

Laboratorium w terenie: odznaka jako certyfikat audytu, wiedza wychodzona

Moje podejście do turystyki kwalifikowanej nigdy nie było „spacerowe”. Było badawcze. System odznak turystycznych i krajoznawczych PTTK (których zdobyłem dziesiątki) traktuję jako rygorystyczny program badawczy, narzucający konieczność odwiedzenia nie tylko „głównych atrakcji”, ale każdego, nawet zapomnianego obiektu. Dzięki temu moje „kolekcjonerstwo” stało się w rzeczywistości wieloletnią inwentaryzacją krajoznawczą Małopolski i całego kraju (więcej na ten temat w zakładce: Groznawstwo).

W dobie cyfrowej, gdzie każdy opis można wygenerować, odznaka turystyczna staje się unikalnym certyfikatem autentyczności. To dowód na to, że wiedza nie została tylko „przeczytana”, ale została dosłownie „wychodzona”. Traktuję system odznak kwalifikowanych jako rygor, który narzuciłem sobie na długo przed rozpoczęciem kariery akademickiej. Każda odznaka wymagała:

  1. Planowania logistycznego: Wytyczenia tras, analizy map i topografii.
  2. Weryfikacji źródeł: konfrontacji opisów z przewodników ze stanem faktycznym (in situ).
  3. Wysiłku Fizycznego: Przejścia setek kilometrów, co pozwala zrozumieć skalę i kontekst geograficzny wydarzeń historycznych (np. pola bitwne).

Każda odznaka w mojej kolekcji to setki kilometrów w nogach. To fizyczne zmęczenie przy podejściu pod fort, które pozwala zrozumieć strategiczne znaczenie wzgórza. To błoto na butach, które jest dowodem, że badacz nie jest teoretykiem zza biurka.

Moje odznaki nie są pamiątkami z wycieczek. To sformalizowane dowody na przeprowadzenie wieloletniego, systematycznego i kompleksowego audytu przestrzeni historycznej Krakowa, Małopolski i całego kraju.

Kluczowe projekty terenowe (case studies):

  • Audyt Twierdzy Kraków: Zdobycie odznaki wymagało odnalezienia i weryfikacji stanu zachowania wielu fortów, szańców i baterii w oparciu o fachową literaturę. Dokonałem tego mając zaledwie 15 lat. To była moja praktyczna szkoła inżynierii wojskowej i logiki obrony terytorium. To tutaj rodziła się moja kompetencja w zakresie architektury militarnej i urbanistyki. To nie był spacer – to była lekcja czytania „tekstu miasta” zapisanego w betonie i cegle, odkrywania sensu tam, gdzie inni widzieli ruiny, śmietnisko albo nieistotny „bunkier”. Fascynację Twierdzą Kraków oraz aktualne działania wokół niej opisuję w zakładce: Twierdza Kraków;
  • Audyt regionu: Regionalna Odznaka Krajoznawcza to efekt setek godzin spędzonych na weryfikacji przewodników ze stanem faktycznym w terenie. To odwiedzenie dziesiątek obiektów zabytkowych w Małopolsce pozwoliło mi stworzyć w umyśle kompletną, żywą mapę dziedzictwa regionu. Dzięki temu, gdy piszę o historii, nie operuję abstrakcją, lecz obrazami miejsc, które znam z autopsji;
  • Poznaj swój kraj: wysokie stopnie Górskiej Odznaki Turystycznej, Odznaki „Turysta Przyrodnik” oraz szeregu odznak promujących niszowe tematy z obszaru dziedzictwa, poza setkami przebytych kilometrów i przewyższeń, dały mi możliwość obcowania z pięknem Polski i dostarczyły tym samym wielu estetycznych i duchowych przeżyć.

Wniosek: to są moje certyfikaty kompetencji terenowych. Dowodzą, że jestem badaczem, który zanim opisze świat, najpierw osobiście go dotknie, zmierzy i przejdzie.

Literackie sprzężenie zwrotne: „Miasto na wskroś mnie przeszywa!”

Moje podejście do miasta to nie tylko chłodna analiza urbanisty. To realizowana w praktyce poetyka codzienności Skamandrytów i awangardy.

Julian Tuwim napisał w Do krytyków:

Miasto na wskroś mnie przeszywa!

To zdanie jest dla mnie konstytutywne. Miasto nie jest tłem. Jest żywiołem. Moja geohumanistyka polega na tym, by wyjść z domu – czytać poezję, ale czytać go przez pryzmat ulicy: betonu, stali i tłumu. Kiedy patrzę na modernistyczną bryłę czy ruch uliczny, czuję tę samą energię, która napędzała polski futuryzm – hasło „Miasto, Masa, Maszyna” nie jest dla mnie historią literatury i pustym sloganem, lecz rytmem, w którym żyję. Nie chcę wyłącznie czytać o mieście. Chcę go doświadczać.

Geohumanistyka teoretyczna: mapa powieści vs mapa realna

Moja metoda sprawdza się nie tylko w turystyce, ale i w twardej nauce. Moim dużym sukcesem badawczym była prezentacja na konferencji geograficznej, gdzie jako filolog zmierzyłem się z geografią literacką.

W analizie powieści Sól ziemi Józefa Wittlina dokonałem konfrontacji mapy mentalnej bohatera z realną mapą topograficzną Austro-Węgier. Unaoczniłem złożone zależności między światem wykreowanym przez Wittlina a realną mapą imperium (głównie w zakresie wykorzystanych nazw, ich realności i fikcyjności), wizualizując fakty, których nie widać na pierwszy rzut oka przy tradycyjnej lekturze. To dowód na to, że geohumanistyka to precyzyjne narzędzie analityczne, pozwalające skutecznie odkrywać nowe sensy w tekstach literackich. O sukcesie tego wystąpienia przeczytasz szerzej w poście na platformie LinkedIn.

Historia sztuki: Od „widzenia” do „rozumienia”

Od dziecka odwiedzałem dziesiątki kościołów i muzeów, ale dopiero jako dorosły badacz otrzymałem narzędzia, by naprawdę zobaczyć to, na co patrzyłem. Nastąpił u mnie fundamentalny zwrot – przejście od turystycznego zachwytu do mentalności przekroju:

  • Przestałem tylko „widzieć”, zacząłem „rozumieć”;
  • Opis inwentarzowy, ikonografia, ikonologia, a przede wszystkim twarda wiedza o technikach budowlanych i artystycznych pozwoliły mi zajrzeć „pod maskę” rzeczywistości.

Dziś, stając przed obiektem in situ, nie pytam tylko „czy to jest ładne?”. Pytam: „Jak to jest zrobione? Dlaczego użyto takiego materiału? Czy łatwo było to wykonać? Jaki program ideowy niesie ta fasada?”. Historia sztuki przestała być dla mnie wiedzą encyklopedyczną, a stała się narzędziem śledczym.

To zmieniło też mój stosunek do kanonu krajoznawczego. Zrozumiałem, że obiekty wpisane do wymogów na poszczególne odznaki nie znalazły się tam przypadkowo. Ktoś kompetentny wskazał je nie po to, by je „tępo odhaczyć”, ale by wymusić na nas estetyczno-duchowe obcowanie z dziełem sztuki w jego pierwotnym kontekście.

Architektura obronna: Twierdza Kraków jako System

Moim szczególnym polem badawczym jest Twierdza Kraków rozumiana jako system fortyfikacyjny. Nie patrzę na nią jak na ruiny. Patrzę na nią jak na fascynujący zapis myśli strategicznej Austro-Węgier.

  • Logika systemu: interesuje mnie, jak fortyfikacje wymusiły dzisiejszy układ urbanistyczny Krakowa (mit „żelaznego pierścienia”, droga rokadowa i drogi dojazdowe, zieleń forteczna).
  • Rewitalizacja: analizuję, jak adaptować te obiekty do nowych funkcji (muzea, centra kultury), nie niszcząc ich ducha miejsca (genius loci).

To tutaj łączę kompetencje historyka z kompetencjami z gier strategicznych – widzę Twierdzę jako jeden, wielki organizm, a nie zbiór oddzielnych budynków.

Modernizm II RP – architektura władzy

Jako badacz II Rzeczypospolitej, szczególną uwagę poświęcam architekturze modernistycznej Krakowa i Lwowa. To nie tylko ładne, fotogeniczne budynki. To zapisana w betonie filozofia państwa, które chciało być nowoczesne, funkcjonalne i estetyczne.

  • Detal miejski: Rozpocząłem projekt „Kronika Estetyczna”, w którym dokumentuję ginące detale: godła kamienic, typografię numerów, klamki, posadzki.
  • Społeczny Opiekun Zabytków: moja wiedza nie jest teoretyczna – posiadam uprawnienia, co daje mi mandat do interwencji i prawnej ochrony dziedzictwa, które znika na naszych oczach (np. w wyniku aktów wandalizmu czy nieprzemyślanych inwestycji deweloperskich).

Urbanistyka: miasto jako palimpsest

Dla mnie jako geohumanisty miasto jest palimpsestem – wielowarstwowym tekstem, gdzie nowe zapisy (deweloperka) nakładają się na stare (średniowiecze, XIX wiek, PRL). Moim celem jest uczenie slow looking (uważnego patrzenia), a także możliwość odkopywania (intelektualnego, ale czasem również dosłownego) poprzednich, przysłoniętych warstw struktury miasta. Pokazuję, że układ ulicy, nazwa placu czy kształt skweru to nie przypadek, ale ślad dawnych decyzji politycznych, militarnych lub gospodarczych.

Moja wiedza o urbanistyce jest interdyscyplinarna: łączy historię sztuki z wiedzą o zarządzaniu systemami (wyniesioną m.in. z gier symulacyjnych typu SimCity czy z podręczników do urbanistyki Kazimierza Wejcherta). Dzięki temu rozumiem miasto nie tylko jako „ładny widok”, ale jako działającą (lub psującą się) maszynę.

Mój postulat: humanistyka somatyczna i  performatywność

Wierzę, że humanistyka nie może kończyć się na chłodnej analizie tekstu w zaciszu gabinetu. Moja filozofia, którą nazywam humanistyką somatyczną, zakłada, że wiedzę zdobywa się i weryfikuje ciałem – poprzez obecność, dotyk, ruch i zmęczenie.

Stawiam postulat działań performatywnych. Co to oznacza w praktyce?

  • Obecność to badanie: Nie da się zrozumieć topografii Lwowa Wittlina czy Twierdzy Kraków bez fizycznego przemierzenia tych szlaków, bez poczucia bruku pod stopami. Chodzenie jest dla mnie formą czytania tekstu miasta.
  • Estetyka jako etyka: Moje działania jako Społecznego Opiekuna Zabytków czy instruktora harcerskiego to nie hobby. To performatywny akt sprzeciwu wobec bylejakości i zapomnieniu. Udokumentowanie starej kapliczki, posprzątanie cmentarza czy poprowadzenie grupy przez miasto to dla mnie akty badawcze na równi z napisaniem artykułu.
  • Sprawczość: odrzucam postawę biernego obserwatora. Humanista ma obowiązek interweniować w tkankę rzeczywistości – czy to organizując projekt „TlenUJ” dla doktorantów, czy walcząc o zachowanie modernistycznego detalu jako społeczny opiekun zabytków.

Geohumanistyka w działaniu

Edukacja przez odkrywanie

Jako przewodnik nie oprowadzam po datach, ale po procesach. Moje autorskie trasy szlakiem modernistycznych godeł to próba nauczenia uczestników uważnego patrzenia (slow looking) na tkankę miejską. Przekuwam wiedzę architektoniczną w doświadczenie.

Animacja wspólnoty w przestrzeni

Przestrzeń ma moc terapeutyczną i integrującą. Projekt „TlenUJ”, który realizowałem dla środowiska akademickiego, był eksperymentem z wykorzystania geohumanistyki do budowania wellbeingu młodych naukowców. Wyprowadzenie uniwersytetu w teren zmieniło dynamikę relacji międzyludzkich (więcej na ten temat w zakładce: Towarzystwo Doktorantów).

Wychowanie w terenie – wychowanie przez teren

Moje pierwsze zderzenie z zarządzaniem przestrzenią. To w harcerstwie nauczyłem się, jak logistyka, mapa i teren kształtują charaktery. To tam testowałem pierwsze gry terenowe, które dziś są fundamentem moich działań edukacyjnych.

Cyfrowa warstwa miasta

Geohumanistyka XXI wieku nie istnieje bez warstwy cyfrowej. Pracuję nad tym, by fizyczne doświadczanie miasta (godła, kamienice) zyskało cyfrowe drugie życie w postaci aplikacji i interaktywnych zasobów cyfrowych.

Od terenu do tekstu

Eksploracja przestrzeni to dopiero początek procesu badawczego. Ta podstrona dokumentuje moją pracę w terenie – „humanistykę somatyczną”, polegającą na fizycznym doświadczaniu miasta, dokumentacji detalu i mapowaniu śladów przeszłości. Jednak surowe doświadczenie przestrzenne wymaga intelektualnej obróbki.

Wszystkie zebrane tutaj bodźce – kadry z Twierdzy Kraków, analizy godeł kamienic czy obserwacje urbanistyczne – trafiają następnie do mojego Gabinetu Erudyty. To tam poddaję je procesowi „slow looking” i przekuwam w pogłębione eseje kulturowe, historyczne i egzystencjalne. Jeśli chcesz zobaczyć, jak „geohumanistyka” zamienia się w literaturę i refleksję nad kondycją człowieka, zapraszam do lektury moich tekstów.


Komentarz do zdjęcia

Krajobraz jako tekst. Geohumanistyka to dla mnie nie teoria, lecz „czysty audyt terenowy”. Gdańsk, okolice Bramy Nizinnej i Grodzy Kamiennej (sierpień 2022). Weryfikacja stanu zachowania nowożytnych systemów wodno-ziemnych to klucz do zrozumienia, jak historia ukształtowała dzisiejszą tkankę miejską. Kapelusz to nie ozdoba – to niezbędny element podczas wielogodzinnego slow looking w pełnym, wakacyjnym słońcu. Fot. Beata Wyżga.