Harcerstwo – polowe laboratorium lidera

Doświadczenie w kierowaniu zespołami, kompetencje szkoleniowe oraz ideę służby na rzecz innych zawdzięczam przede wszystkim wieloletniej działalności harcerskiej. W latach 2010–2022 byłem harcerzem i instruktorem w Związku Harcerstwa Polskiego.

Drogowskazy wartości

Harcerstwo było dla mnie szkołą odpowiedzialności za siebie i innych, miejscem intensywnego samodoskonalenia, w której kluczowe stały się służba, konsekwencja i umiejętność szybkiego dostosowania do zmiennych warunków.

Bezinteresowna służba stała się naturalnym elementem mojego działania – jako instruktor i lider, świadomy swojego wpływu na innych, mimo młodego wieku odpowiadałem za organizację przedsięwzięć, co wykształciło we mnie dyscyplinę oraz empatię. Dzięki czynnemu uczestnictwu w ruchu harcerskim wpisałem się w bogatą tradycję naszych przodków, którzy służyli Polsce i bliźnim z oddaniem i odwagą.

Przebywanie na łonie natury pogłębiło mój szacunek dla środowiska, a wyzwania harcerskie pozwoliły mi odkryć mocne strony i rozwijać kompetencje liderskie. Choć z przyczyn zawodowych zakończyłem pracę instruktorską, wartości wyniesione z ZHP do dziś pozostają fundamentem mojej aktywności w projektach społecznych i zawodowych.

Młody Maciej Wcisło w mundurze instruktora ZHP pełni wartę honorową przy trumnie Marszałka Józefa Piłsudskiego w Krypcie pod Wieżą Srebrnych Dzwonów na Wawelu. Obok widoczny harcerz Krzysztof Rollauer oraz warta Związku Strzeleckiego. Uroczystość 80. rocznicy śmierci Marszałka.
Katedra Wawelska, Krypta pod Wieżą Srebrnych Dzwonów, 12 maja 2015 r. Warta honorowa w 80. rocznicę śmierci Marszałka Józefa Piłsudskiego. To w takich momentach – w ciszy, mroku i bliskości historii – krystalizował się mój etos służby publicznej i szacunek do ciągłości Państwa (II – III RP). Fot. Michał Dutka.

Doświadczenie jako drużynowy

Przez ponad trzy lata pełniłem funkcję drużynowego drużyny starszoharcerskiej w Szczepie „Północna Gwiazda” (Hufiec Kraków‑Krowodrza). Jako lider grupy kilkunastu nastolatków odpowiadałem za kompleksowe planowanie i prowadzenie cotygodniowych zbiórek, wycieczek edukacyjnych po Krakowie oraz cyklu zajęć z historii Polski, technik harcerskich i pierwszej pomocy. Odpowiadałem za długofalowe planowanie pracy zespołu, delegowanie zadań i ewaluację zrealizowanych przedsięwzięć.

Kluczowym elementem mojego przywództwa była realizacja kompleksowej reformy obrzędowości drużyny: wprowadziłem od podstaw nową obrzędowość inspirowaną kulturą starożytnej Grecji, wpisującą się w żeglarskie tradycje naszego macierzystego środowiska. Z mojej inicjatywy kierowany przeze mnie zespół opracował nowe symbole, elementy identyfikacji wizualnej oraz oprawę wydarzeń drużyny, które wzmocniły tożsamość jednostki i zacieśniły więzi w zespole.

O skali mojego zaangażowania oraz sukcesów organizacyjnych i wychowawczych świadczy wyróżnienie w plebiscycie Chorągwi Krakowskiej ZHP, gdzie zostałem najpierw nominowany, a następnie uhonorowany tytułem laureata jako najlepszy drużynowy starszoharcerski w Małopolsce. Byłem pierwszym laureatem tego tytułu spośród wszystkich instruktorów Hufca Kraków-Krowodrza. Co równie istotne, część moich wychowanków z czasem sama objęła funkcje instruktorskie i pełni je do dziś. Odpowiedzialność i zaangażowanie w pełnienie funkcji owocowało zaufaniem i szacunkiem swoich podopiecznych, rodziców, weteranów szczepu.

Instruktor programowy, wychowawca kolonijny

Jako wieloletni członek kadry obozów pełniłem dwie równoległe funkcje: instruktora programowego oraz wychowawcy kolonijnego (prawnego opiekuna). W zakresie programowym odpowiadałem za samodzielne projektowanie i prowadzenie zajęć oraz wycieczek, a także za współtworzenie spójnej narracji całego obozu wraz z innymi instruktorami. Prowadziłem dokumentację programowo‑wychowawczą (konspekty zajęć, dzienniczek wychowawcy), dbałem o merytoryczną wartość zajęć. Jako wychowawca kolonijny byłem odpowiedzialny za bezpieczeństwo uczestników oraz kontakt z rodzicami.

Laboratorium przywództwa i sprawczości

Harcerstwo było moim pierwszym poligonem zarządzania i animacji kultury. To tutaj nauczyłem się, że edukacja jest najskuteczniejsza wtedy, gdy wiąże się z działaniem. Organizując obozy, rajdy i gry terenowe dla drużyny, szczepu, hufca czy chorągwi latami realizowałem misję wyciągania młodych ludzi z domów. Zamieniałem pasywność w aktywność, a teoretyczne gawędy w praktyczne wyzwania logistyczne i terenowe. Te dziesiątki godzin spędzonych na szlaku uformowały mnie jako lidera, który rozumie, że prawdziwa sprawczość to umiejętność zorganizowania ludziom czasu, przestrzeni i celu – niezależnie od pogody i okoliczności.

Harcerski System Wychowawczy

W codziennej pracy konsekwentnie stosowałem zasady Harcerskiego Systemu Wychowawczego, zlecając młodzieży adekwatne do ich poziomu zadania, organizując wspólne podsumowania doświadczeń oraz wprowadzając stopniowe cele rozwojowe, co sprzyjało budowaniu samodzielności, odpowiedzialności i umiejętności współpracy.

Kluczowe przedsięwzięcie – organizacja Jubileuszu Szczepu

Jako komendant trzydniowego jubileuszu 50‑lecia Szczepu „Północna Gwiazda” pełniłem rolę event managera, nadzorując każdy etap projektu. Przygotowałem budżet, opracowałem harmonogram obchodów, logistykę oraz nadzorowałem pracę zespołu instruktorskiego, odpowiadającego za program i oprawę wizualną wydarzenia.

Jubileusz miał głęboką wymowę symboliczną: skonsolidował pokolenia harcerzy, uświadomił najmłodszym uczestnikom znaczenie tradycji ich macierzystego środowiska i odbudował relacje między starszyzną a obecnym pokoleniem, potwierdzając ciągłość i aktualność tradycji „Północnej Gwiazdy”. Warto podkreślić, że zadania te wykonywałem jako 18-latek bezpośrednio po zdanych egzaminach maturalnych.

Pamięć i tożsamość

Jak wspomniano powyżej, we wrześniu 2015 roku byłem komendantem trzydniowego jubileuszu 50‑lecia, koordynując obchody i konsolidując harcerzy wielu pokoleń.

Przy okazji jubileuszu wspierałem powstanie książki historycznej Katarzyny Szczeklik, nieodpłatnie redagując i korygując tekst, prowadząc spotkanie autorskie, a przede wszystkim poznając autorkę z dr hm. Teresą Kłys‑Wojtasińską, wykładowczynią pedagogiki i zasłużoną instruktorką. Jej osobiste wspomnienia jako uczestniczki i inicjatorki wielu działań w znaczący sposób uzupełniły braki w dokumentacji, umożliwiając stworzenie rzetelnej publikacji historycznej, opisującej początkową działalność środowiska. Dodatkowo jestem współautorem sprawozdania prasowego z jubileuszu oraz autorem tekstu opublikowanego w książce Katarzyny Szczeklik poświęconego jubileuszowi, w którym wyłożyłem przyświecające mi idee związane z realizacją tego przedsięwzięcia.

Ponadto zorganizowałem cykliczne akcje sprzątania miejsca pamięci narodowej – Glinnika – kształtując w młodzieży postawę szacunku dla historii i dziedzictwa narodowego.

Lekcja materialności: Sztandar jako zobowiązanie

Rok 2015 i organizacja jubileuszu 50-lecia Szczepu były dla mnie nie tylko testem logistycznym, ale przede wszystkim lekcją szacunku dla ciągłości. Jako Komendant Zlotu miałem świadomość, że zarządzam nie tylko imprezą, ale symboliczną pamięcią instytucji.

Centralnym punktem tożsamości Szczepu był (i jest) historyczny sztandar z 1970 roku. Przygotowując obchody, dokonałem audytu stanu posiadania naszych symboli. Odkryłem wówczas, że nasz sztandar oraz zachowane nieliczne weksylia (proporce do werbli i fanfar) to nie są zwykłe harcerskie akcesoria. To dzieła sztuki użytkowej najwyższej klasy, wykonane w renomowanej Spółdzielni Rękodzieła Artystycznego im. Stanisława Wyspiańskiego w Krakowie.

Moim osobistym aktem sprzeciwu wobec bylejakości było poddanie tych ocalałych artefaktów profesjonalnej konserwacji przed uroczystościami. Zrozumiałem wtedy, że lider odpowiada nie tylko za ludzi, ale i za symbole, które ich jednoczą. Zaniedbanie symbolu to pierwszy krok do upadku etosu.

To harcerskie doświadczenie z materią, haftem i barwą stało się fundamentem moich dzisiejszych badań nad estetyką państwa.

👉 Więcej o historii tych unikatowych weksyliów, ich dalszych losach oraz o tym, dlaczego estetyka jest etyką, przeczytasz na podstronie Falerystyka.

Weksylologia stosowana. Ciężar symbolu na własnym barku

Moja dzisiejsza wiedza o ceremoniale nie pochodzi wyłącznie z książek. Zanim zacząłem pisać o sztandarach jako badacz, przez lata osobiście dźwigałem ich ciężar.

Jako nastolatek łączyłem rzadkie w tym wieku kompetencje: posiadałem sprawności harcerskie Mistrza musztry oraz Znawcy liturgii katolickiej. To unikalne połączenie dyscypliny wojskowej i wrażliwości na sacrum pozwoliło mi spojrzeć na poczet sztandarowy nie jak na grupę reprezentacyjną, ale jak na liturgię świecką.

Nie akceptowałem bylejakości. Zgłębiałem tajniki ceremoniału, sięgając daleko poza standardowe regulaminy ZHP – studiowałem ceremoniał wojskowy, a nawet niszową biblię obrzędowości harcerskiej, czyli Obrzędowy piec hm. Marka Kudasiewicza. Chciałem zrozumieć każdą komendę, każdy gest i ukryte za nimi znaczenia oraz jednoczącą siłę symboli.

Moja działalność miała charakter totalny:

  • Praktyka: przez długi czas osobiście występowałem w pocztach jako chorąży podczas najważniejszych uroczystości państwowych, kościelnych i harcerskich, weryfikując teorię w działaniu.
  • Inwestycja: widząc braki sprzętowe, za prywatne pieniądze wyposażałem poczty w profesjonalne szarfy i białe rękawiczki. Uważałem, że jeśli symbol jest święty, to jego oprawa musi być nieskazitelna.
  • Kodyfikacja: podjąłem innowacyjne próby skodyfikowania ceremoniału mianowania i szkolenia pocztów sztandarowych szczepu, tworząc autorski system weryfikacji oraz uroczystą oprawę mającą docenić osoby, które podjęłyby się tego zadania.

Mój maksymalizm etyczny w tym zakresie był bezkompromisowy. Wyznawałem zasadę: lepiej nie wystawiać sztandaru wcale niż wystawić go nieprofesjonalnie. Doprowadziło to do sytuacji, w której wstrzymałem swoje prace szkoleniowe w proteście przeciwko decyzji kadry, która – z racji mojej niedyspozycji – wysłała na uroczystość całkowicie nieprzeszkolonych ludzi. Był to dla mnie nie tylko wizerunkowy strzał w stopę dla organizacji, ale przede wszystkim krzywda wyrządzona tym młodym ludziom, których narażono na stres i publiczną kompromitację.

To doświadczenie nauczyło mnie, że prawdziwy szacunek do symboli wymaga kompetencji. Stąd moja potrzeba szerokich działań edukacyjnych w tym zakresie.

Pozostałe funkcje i rozwój kompetencji

W swojej harcerskiej służbie pełniłem m.in. funkcje: przybocznego drużyny harcerskiej i starszoharcerskiej, drużynowego starszoharcerskiego, członka komendy szczepu, zastępcy komendanta szczepu, wiceprzewodniczącego komisji rewizyjnej hufca. Przez pewien czas byłem również członkiem zespołu korektorskiego Wydziału Inspiracji i Poradnictwa Głównej Kwatery ZHP.  

Dzięki zaangażowaniu w struktury harcerskie oraz w troskę o własny rozwój, w 2018 roku zdobyłem najwyższy możliwy stopień w organizacjach harcerskich, Harcerza Rzeczypospolitej, a także pierwszy z trzech stopni instruktorskich – przewodnika. Uczestniczyłem w licznych kursach i formach szkoleniowych, takich jak kursy pierwszej pomocy czy liderski kurs o standardzie międzynarodowym – Wood Badge.

Brałem udział w konsultacjach zmian przepisów dotyczących szczepów harcerskich na poziomie ogólnozwiązkowym (ogólnopolskim), bazując na swojej wiedzy prawniczej, a także uczestniczyłem w seminariach dla komendantów i komend szczepów.

Kluczowe kompetencje:

Storytelling i sztuka prowadzenia zajęć

Umiejętność angażującej narracji traktowałem jako klucz do skutecznej edukacji. Podczas miejskich gier czy wieczornych ognisk opowiadałem historie o harcerstwie i legendach Krakowa, stosując techniki improwizacji i dramy.

Zarządzanie projektami i zespołem

Jako młodzieżowy lider odpowiadałem za realizację wydarzeń o zróżnicowanej skali:  zarówno małych form (wycieczki jednodniowe, weekendowe wycieczki miejskie gry terenowe), jak i kilkutygodniowych przedsięwzięć – przede wszystkim letnich obozów harcerskich oraz trzydniowego jubileuszu 50‑lecia „Północnej Gwiazdy”. W praktyce oznaczało to opracowanie szczegółowych planów pracy, harmonogramów i budżetów, nadzór nad logistyką (zakwaterowanie, transport, wyżywienie) oraz dokumentacją zgodną z przepisami, współpracą z przełożonymi harcerskimi, partnerami (szkoły) oraz rodzicami.

Dokumentacja i compliance

Rzetelność i transparentność to dla mnie priorytet. Bieżącą działalność opierałem na solidnej dokumentacji – konspektach zbiórek, rocznych planach pracy drużyny, rozkazach i ewidencji członków. Znałem przepisy dotyczące organizacji wypoczynku, dbałem o zgodność z wewnętrznymi regulacjami ZHP i innymi wymogami prawnymi.

Harcerstwo to poligon dydaktyczny

Dla wielu harcerstwo to beztroska przygoda. Dla mnie była to pierwsza i najważniejsza szkoła metodyki nauczania. To tam zrozumiałem, że 15-letni zastępowy często wie o psychologii uwagi i dynamice grupy więcej niż niejeden wykładowca akademicki.

Zasady, które stosowałem w lesie – uczenie przez działanie, praca w małych grupach, systematyczność, stopniowanie trudności, wzajemność oddziaływań – przeniosłem bezpośrednio do sali wykładowej Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz do klas szkolnych. Okazuje się, że to, co angażuje harcerza przy ognisku, równie skutecznie angażuje uczniów i studentów podczas zajęć.

Nie traktuję tego etapu jako zamkniętego rozdziału. To fundament mojego warsztatu jako dydaktycznego innowatora.

👉 Sprawdź, jak wykorzystuję Metodę Harcerską w pracy ze studentami i uczniami w zakładce Edukacja.

Dlaczego warto ze mną współpracować?

W centrum mojej działalności stoją wartości służby, odpowiedzialności i samodoskonalenia. Jako lider młodzieżowy z potwierdzonym doświadczeniem w zarządzaniu projektami edukacyjnymi, organizacji obozów i wydarzeń jubileuszowych, doświadczenie w zarządzaniu projektami, budżetem i zespołem z pasją do edukacji i historii. Dzięki storytellingowi oraz indywidualizacji programów gwarantuję zaangażowanie i realne rezultaty. Zapraszam do współpracy organizacje i instytucje, które poszukują lidera zdolnego do tworzenia angażujących programów i realizacji wieloetapowych wydarzeń.

Komentarz do zdjęcia otwierającego tekst

Uroczystość 50-lecia Szczepu ZHP „Północna Gwiazda” (Korzkiew, wrzesień 2015). Jako 18-letni pomysłodawca i komendant Jubileuszu, zarządzałem logistyką i ceremoniałem tego wydarzenia. Na zdjęciu moment wprowadzenia sztandaru – symbolu ciągłości, za którą wziąłem wtedy odpowiedzialność. Fot. Krzysztof Rollauer.