Inżynieria sprawczości
Często słyszę, że zajmowanie się dwudziestoleciem międzywojennym to ucieczka w przeszłość i cosplay noszący znamiona naiwnej rekonstrukcji historycznej. To błąd.
Dla mnie II Rzeczpospolita nie jest sentymentalną pocztówką z wąsami Marszałka. Jest najbardziej fascynującym w naszych dziejach projektem inżynierii państwowej. Nie jestem ślepo zapatrzony w przeszłość. Jestem z przyszłości, która czerpie z najlepszych wzorców przeszłości.
To był czas, w którym Polska – po ponad stu latach niebytu – musiała wymyślić się na nowo. Musiała scalić wykluczające się systemy prawne zaborców, zbudować sobie okno na świat z niczego, stworzyć przemysł w szczerym polu i wykuć nowoczesną tożsamość obywatelską. I zrobiła to wszystko z rozmachem, odwagą i nowoczesnością, której do dziś możemy jej zazdrościć.
Dlaczego badam II RP? Nie dla ucieczki w historię. Badam ją, ponieważ szukam tam kodu źródłowego skuteczności. Interesuje mnie mentalność ludzi, którzy nie pytali „czy się da?”, tylko „jak to zrobić?”. To od nich uczę się:
- Jak z chaosu budować struktury i projektować systemy, które przetrwają próbę czasu (lekcja dla współczesnego zarządzania);
- Jak łączyć twardą technikę z miękką kulturą (lekcja dla humanistyki cyfrowej);
- Jak budować etos służby publicznej w podzielonym społeczeństwie (lekcja dla lidera).
Poniżej przedstawiam obszary, w których testuję ten „przedwojenny kod” w warunkach XXI wieku. Znaleźć tu można wzmianki o literaturze tamtego czasu, ale też o architekturze, designie, prawie, falerystyce i urbanistyce.
Bo II RP była całością. I ja też staram się być spójną całością.
Państwo – projekt totalny
Skorzystaj z poniższych ścieżek, by zobaczyć, jak inżynieria sprawczości działa w praktyce:
1. Etos Czynu, witalizm (Wierzyński): Pokolenie 1918 nie uznawało bierności. Ich odpowiedzią na traumę pierwszej wojny była radykalna afirmacja życia i budowanie siły – fizycznej, psychicznej, państwowej. Więcej o moim wkładzie w rozwój badań nad twórczością Kazimierza Wierzyńskiego na odpowiedniej podstronie.
2. Etyka odpowiedzialności (Wittlin): Nowoczesność bez sumienia staje się technokracją. II RP wydała intelektualistów, dla których państwo było dobrem wspólnym, a słowo – aktem odpowiedzialności. To jest mój fundament etyczny w dobie post-prawdy. Więcej na temat mojej fascynacji postacią i twórczością Józefa Wittlina na poświęconej mu podstronie.
3. Design państwa i semiotyka władzy (falerystyka, weksylologia, heraldyka): II RP wiedziała, że forma ma znaczenie. Ordery, mundury, architektura modernistyczna – to nie były ozdoby, lecz narzędzia budowania autorytetu państwa i dumy obywatelskiej. O tym, jak symbole rządzą wyobraźnią przeczytasz na odpowiedniej podstronie, a w przyszłości również w esejach w zakładce Gabinet erudyty.
4. Geohumanistyka i urbanistyka (przestrzeń jako tekst): Gdynia, COP, Stalowa Wola – to przykłady tego, jak wizja polityczna zmienia się w beton i stal. Badam przestrzeń, aby zrozumieć, jak otoczenie, w którym żyjemy, formatuje nasze myślenie. Więcej na ten temat w zakładce Geohumanistyka.
5. Nowoczesna dydaktyka (edukacja): Przedwojenna szkoła miała za zadanie wychować obywatela. Dziś, używając narzędzi humanistyki cyfrowej i AI, realizuję ten sam cel: pomagam w kształceniu wszechstronny humanistów, którzy rozumieją, że technologia i kultura to dwie strony tego samego medalu. Więcej na temat mojego doświadczenia edukacyjnego w zakładce Edukacja.
Etos intelektualisty w mundurze
Dla pokolenia, które badam, mundur nie był kostiumem. Był przeznaczeniem.
Moi mistrzowie literaccy nie pisali z bezpiecznego dystansu. Kazimierz Wierzyński, Józef Wittlin, Juliusz Kaden-Bandrowski – oni wszyscy byli żołnierzami. To jest pokolenie Józefa Piłsudskiego, pokolenie wymarszu z Oleandrów I kompanii kadrowej. To pokolenie artystów i inteligentów, którzy bez wahania przywdziali szary strzelca strój, by stać się tymi, którzy z narażeniem życia walczyli o polskość.
Kontynuacja: Legia Akademicka
Nie bez powodu moją drogę do munduru rozpocząłem od Legii Akademickiej. To formacja-symbol. To w niej, w 1918 i 1920 roku, studenci zamieniali indeksy na karabiny, udowadniając, że elita intelektualna ma wobec państwa największe zobowiązania. Jestem dumny, że jako absolwent szkolenia oficerskiego LA na WAT, programu ochotniczego szkolenia studentów, mogę nazywać się kontynuatorem tej tradycji. Mój mundur nie jest fanaberią, funkcjonującą w oderwaniu od codziennej działalności akademickiej. Jest spłatą długu wobec tamtych studentów.
Lekcja Marszałka: Wolność jako wyzwanie
Wracam do Piłsudskiego tak, jak widział go Wierzyński w Wolności tragicznej. Nie jako do pomnika, ale do idei. Piłsudski nauczył to pokolenie, że wolność nie jest dana raz na zawsze. Wolność jest ciągłym wyzwaniem, wysiłkiem woli i gotowością do ofiary. Zakładając mundur, realizuję dokładnie ten sam etos, co moi literaccy patroni sto lat temu. Zmieniła się technologia, zmieniło się pole walki, ale obowiązek inteligenta pozostaje ten sam: służyć.
Harcerstwo. Inkubator obywatelskości
Często zapominamy, że Związek Harcerstwa Polskiego nie powstał jako „kółko zainteresowań” dla dzieci. Harcerstwo rozwijało się na ziemiach polskich w przededniu Wielkiej Wojny z jasnym, strategicznym celem: przygotowania kadr dla przyszłego Państwa Polskiego.
Dla Andrzeja Małkowskiego skauting był formą służby wojskowej w ukryciu. To z drużyn harcerskich i strzeleckich wyłonili się oficerowie Legionów. To harcerze byli najmłodszymi obrońcami Lwowa.
System wychowania państwowego
W II Rzeczpospolitej harcerstwo pełniło rolę kluczową: było szkołą obywatelskiego lidera. To tam młody człowiek uczył się, że hierarchia nie służy do rządzenia, ale do brania odpowiedzialności. Uczył się zarządzania zasobami, pracy w zespole i etosu służby. Sukces tego systemu wychowawczego przeszedł najstraszliwszy test w 1939 roku. Pokolenie Kolumbów i Szarych Szeregów nie wzięło się znikąd. Zostało „zaprojektowane” i wychowane przez instruktorów II RP.
Moja służba instruktorska
Moje wieloletnie zaangażowanie jako instruktora ZHP traktuję jako bezpośrednią kontynuację tej misji. To tam zdobyłem swoje pierwsze szlify zarządcze (kierowanie zespołami, budżetowanie, logistyka). Harcerstwo nie jest dla mnie sentymentem. Jest metodą. To unikalny system, który łączy w sobie rygor munduru z kreatywnością i głęboko humanistycznym braterstwem. Nadal korzystam z narzędzi, które dała mi Metoda Harcerska – jedna z najskuteczniejszych form edukacji liderów, jaką wymyślono w XX wieku.
Prawo: system odporny na katastrofę
Moja fascynacja prawem – oraz „scheda prawnicza”, którą wnoszę do humanistyki – ma swoje źródło w podziwie dla Juliusza Makarewicza, twórcy Kodeksu karnego z 1932 roku. Była to kodyfikacja uznawana w swoim czasie za jedną z najnowocześniejszych w Europie, łącząca precyzję dogmatyczną z głęboką refleksją nad odpowiedzialnością jednostki.
W kręgu moich zainteresowań pozostaje również konstytucja kwietniowa. Przez dekady interpretowana niemal wyłącznie w kluczu politycznym, rzadziej bywa analizowana jako projekt prawny uwzględniający możliwość sytuacji skrajnej. Tymczasem jej twórcy, działając w warunkach narastających zagrożeń międzynarodowych, przyjęli rozwiązania ustrojowe pozwalające na zachowanie ciągłości władzy państwowej nawet w warunkach wojny i utraty terytorium. To właśnie dzięki tej konstrukcji – w szczególności mechanizmowi wyznaczania następcy Prezydenta RP – możliwe było konstytuowanie legalnych władz Rzeczypospolitej na uchodźstwie po 1939 roku. W tym sensie konstytucja kwietniowa pozostaje dla mnie przykładem prawnej inżynierii przetrwania, w której nadrzędnym celem było zabezpieczenie istnienia państwa jako podmiotu prawa międzynarodowego.
Co więcej, konstytucja kwietniowa zawierała również wyraźny komponent aksjologiczny. Nie polegał on na deklarowaniu abstrakcyjnych wartości, lecz na instytucjonalnym przypisaniu odpowiedzialności za los państwa. Skupienie władzy wykonawczej w rękach Prezydenta RP, zwłaszcza w warunkach nadzwyczajnych, oznaczało jednoczesne skupienie odpowiedzialności – prawnej, politycznej i historycznej. Ustrój ten nie zwalniał elit z odpowiedzialności; przeciwnie, czynił ją osobistą i niemożliwą do rozmycia. Państwo nie było w nim bytem anonimowym, lecz wspólnotą, za którą ktoś musiał wziąć realną odpowiedzialność.
Społeczeństwo obywatelskie
Uzupełnieniem tej filozofii była aksjologia odpowiedzialności obywatelskiej. Państwo – zarówno w swoich rozwiązaniach ustrojowych, jak i w praktyce symbolicznej (system odznaczeń, etos służby publicznej) – zakładało istnienie obywatela aktywnego, zdolnego do samodyscypliny i pracy nad sobą. Obywatel nie był postrzegany wyłącznie jako beneficjent praw, lecz jako współuczestnik losu państwa, którego trwałość zależy od codziennych, często niewidocznych działań: pracy zawodowej, służby społecznej, troski o zdrowie, kulturę i przestrzeń wspólną. Odpowiedzialność za państwo nie zaczynała się na froncie ani w urzędzie – zaczynała się w postawie jednostki.
Ten sposób myślenia – łączący odpowiedzialność elit z odpowiedzialnością obywateli – pozostaje mi szczególnie bliski jako model państwa wymagającego, ale uczciwego: takiego, które nie obiecuje łatwych praw bez wysiłku, lecz oferuje sens wspólnoty tym, którzy są gotowi wziąć za nią odpowiedzialność.
Groznawstwo stosowane: gamifikacja obywatelska
Często mówi się o groznawstwie tylko w kontekście gier wideo. Ja widzę je szerzej – jako systemy motywacyjne. II RP była pionierem inżynierii społecznej opartej na grywalizacji. Systemy takie jak Górska Odznaka Turystyczna (GOT) czy Państwowa Odznaka Sportowa (POS) nie były „zabawą”. Były pańswowym programem wychowania nowego człowieka – zdrowego, sprawnego, gotowego do obrony kraju. Działająca do dziś GOT (wymyślona w latach 30.) to nic innego jak genialny system achievementów, który wpływał na społeczeństwo. Badając te systemy i zdobywając odznaki turystyczne, nie uprawiam hobby. Analizuję skuteczność przedwojennej socjotechniki, która potrafiła bez przymusu, a jedynie siłą ambicji i symbolu, wychować pokolenie Kolumbów. Więcej na ten temat w zakładce Groznawstwo.
Architektura ciągłości
Nie wracam do przeszłości, by ją opłakiwać. Wracam, by się uzbroić.
Dla mnie II Rzeczpospolita nie jest zamkniętym rozdziałem w podręczniku, ale twardym dowodem na to, że niemożliwe jest tylko kwestią braku metody. Gdynia, COP, ciągłość prawna zachowana na uchodźstwie – to wszystko pokazuje, że nawet w warunkach skrajnie niesprzyjających (geopolityka, kryzysy, podziały) można budować rzeczy wielkie i trwałe.
W epoce płynnej nowoczesności, ten przedwojenny fundament okazuje się najstabilniejszym oparciem. Moją misją nie jest jego konserwacja, lecz nadbudowanie na nim piętra XXI wieku.
Wystarczy odpowiednia determinacja – i inżynieria sprawczości.

