Koło Naukowe HLP XX Wieku UJ – geneza i misja

Ex nihilo

W zarządzaniu wyróżniam dwa rodzaje wyzwań. Pierwszym jest wejście w gotowe struktury i ich optymalizacja – to praca mechanika na działającym silniku. Drugim, znacznie trudniejszym, jest kreacja ex nihilo – stworzenie organizacji od zera, wbrew inercji otoczenia. Takim projektem było powołanie w 2017 roku Koła Naukowego Historyków Literatury Polskiej XX wieku UJ.

Geneza: od niedosytu do instytucji

Każda trwała instytucja rodzi się z niezgody na status quo. W roku 2017, jako studenci polonistyki, czuliśmy niedosyt. Akademicki rytm wykładów, choć merytoryczny, wydawał nam się zbyt statyczny. Brakowało przestrzeni na swobodną, a zarazem rygorystyczną intelektualnie dyskusję o literaturze polskiej XX wieku – epoce, która ukształtowała naszą tożsamość, a która na zajęciach często kończyła się wraz z omówieniem listy lektur narzuconej przez sylabus.

Impuls założycielski

Postanowiliśmy stworzyć własną przestrzeń. Nie „kolejne koło studenckie”, które spotyka się towarzysko, ale strukturę badawczą. Świadomie odrzuciliśmy model kultury oparty na łatwej nastrojowości i upozowanej kawiarnianej egzaltacji. Interesowała nas anatomia literatury, a nie tanie wzruszenia – wybraliśmy rygor intelektualny, wiedząc, że jest to oferta dla nielicznych, którzy przedkładają sens nad klimat.

Jako inicjator i pierwszy przewodniczący postawiłem na model profesjonalizacji. Od samego początku Koło miało:

  • Własny statut i ramowy plan działania;
  • Identyfikację wizualną i powagę instytucjonalną;
  • Ambicję bycia partnerem dla Katedry, a nie tylko petentem.

Architektura prawna i społeczna: jak zbudować instytucję?

Założenie koła naukowego w strukturach UJ to nie tylko procedura administracyjna. To przede wszystkim test przywództwa. Aby powołać organizację ex nihilo, musiałem połączyć inżynierię prawną z budowaniem kapitału ludzkiego:

  1. Perswazja i wizja: najtrudniejszy etap. Musiałem przekonać grupę kilkunastu studentów do zainwestowania swojego czasu w ideę, która fizycznie jeszcze nie istniała. Wymagało to nie tylko charyzmy, ale zdolności pozyskania szerokiego poparcia dla  wizji („dlaczego warto?”) i zbudowania zespołu założycielskiego wokół wspólnego celu.
  2. Mandat demokratyczny: moja rola lidera nie była narzucona. Podczas zebrania założycielskiego poddałem się weryfikacji – zostałem wybrany na Przewodniczącego w drodze demokratycznego głosowania. To dało mi silny mandat do reprezentowania grupy przed władzami Uczelni.
  3. Redakcja statutu: opracowanie autorskiego dokumentu określającego ustrój, cele i metody działania. To ten dokument, stworzony zgodnie z wymogami Rady Kół Naukowych, dał nam późniejszą autonomię i bezpieczeństwo prawne.
  4. Lobbing akademicki i rejestracja: przeprowadzenie organizacji przez gąszcz biurokracji uniwersyteckiej, pozyskanie Opiekuna Naukowego i ostateczny wpis do rejestru uczelnianego, co otworzyło drogę do finansowania i swoistej osobowości prawej w ramach struktury uczelni.

Nie chodziło nam o stworzenie kolejnego klubu dyskusyjnego. Moim celem była inżynieria instytucjonalna. Wykorzystałem ramy prawne Uniwersytetu, by zbudować wewnątrz nich autonomiczną enklawę. Stworzyliśmy od zera własną mikro-instytucję. To był świadomy manewr strategiczny. Sformalizowanie struktury dało nam w rzeczywistości potężny mandat wolności. Dzięki własnemu statutowi zyskaliśmy sankcję Uczelni na realizowanie autorskich projektów, pozostając jednocześnie niezależnymi merytorycznie. Była to suwerenność wywalczona paragrafem.

Wniosek: Koło nie powstało samo. Zostało zaprojektowane prawnie i powołane wolą ludzi, których udało mi się zjednoczyć.

Filozofia: humanistyka w działaniu

W naszej działalności towarzyszyło nam przekonanie, że badacz literatury musi wyjść z biblioteki. Pragnąc przyczynić się do uwspólnotowienia zatomizowanej społeczności studenckiej, opracowaliśmy m.in. koncepcję wspólnych powtórek do egzaminów, co pozwoliło dzielić się wiedzą ekspercką z młodszymi rocznikami. Dużą rolę w naszych planach odgrywały również wycieczki terenowe i spotkania dotyczące dzieł niszowych, często pomijanych w kursach akademickich.

Naszemu Kołu od samego początku towarzyszyła silna samoświadomość metodologiczna. Jej efektem był rodzaj manifestu literackiego opublikowanego na łamach uczelnianego czasopisma. Co szczególnie istotne, nie pisaliśmy w nim jedynie o planach organizacyjnych, ale o naszym osobistym, emocjonalnym stosunku do historii literatury.

Dziedzictwo: mechanizm zegarmistrza

Największym sukcesem tego projektu nie były pojedyncze wydarzenia z lat 2017–2019, ale to, co stało się później. Model zarządzania przyjęty na starcie przypominał pracę zegarmistrza: skonstruować mechanizm, nakręcić sprężynę i przekazać go dalej.

Po dwóch latach oddałem funkcję przewodniczącego, ale mechanizm nie stanął. Nie został też wyrzucony na śmietnik historii. Dziś, z perspektywy niemal dekady (2026), widzimy, że ten mechanizm działa precyzyjnie. Koło przetrwało wymianę pokoleń, pandemię i zmiany systemowe na uczelni. W międzyczasie moja rola ewoluowała z lidera operacyjnego w rolę mentora i strażnika pamięci instytucjonalnej. Z dumą obserwuję, jak kolejne zarządy rozwijają tę ideę i wynoszą ją na nowy poziom. Moja obecność na spotkaniach jest dziś aktem sankcjonowania ciągłości – wspieram obecny zarząd w ich misji, będąc strażnikiem pamięci instytucjonalnej.

To dla mnie najważniejszy dowód skuteczności i ponadczasowości mojej idei: stworzyć strukturę tak silną i tożsamościową, że przetrwa ona swojego twórcę i będzie służyć społeczności lata po jego odejściu.

Kuźnia kadr

W środowisku akademickim sukces często budzi niezrozumienie. Gdy w 2017 roku zakładaliśmy Koło, część środowiska studenckiego odbierała to z rezerwą. Pojawiały się głosy sugerujące koniunkturalizm – jakoby nasza aktywność i dbałość o profesjonalny wizerunek są cynicznie obliczone na zdobycie „punkcików” w rekrutacji do Szkoły Doktorskiej. Twierdzono, że traktujemy założenia Koła jak „trampolinę” – narzędzie do jednorazowego wykorzystania.

Dla wielu obserwatorów niezrozumiałe było, że można inwestować tyle energii w projekt pro publico bono. Mierzyli naszą motywację własną miarą, nie widząc, że naszym celem nie był „punkcik” w systemie, ale realna zmiana jakościowa.

Sceptyczne głosy oznaczały zatem, że nasza działalność pozbawiona jest autentycznej pasji badawczej. Był to zarzut bolesny, bo uderzał w sam rdzeń naszych intencji. Jednak najlepszą obroną przed pomówieniem nie jest polemika, lecz czas.

Historia napisała scenariusz à rebours. Z perspektywy lat widzimy wyraźnie: Koło nie było trampoliną, lecz inkubatorem kompetencji. Fakt, że wielu członków Zarządu (w tym ja oraz część moich następców) z sukcesem kontynuowało ścieżkę naukową na studiach doktoranckich, wynikał z profesjonalizacji pasji.

To w Kole uczyliśmy się zarządzać projektami i organizować zebrania naukowe na długo przed formalnym rozpoczęciem doktoratu. Dostanie się do Szkoły Doktorskiej nie było więc celem, dla którego założono Koło. Było naturalną konsekwencją jakości, jaką to Koło wypracowało. Staliśmy się kuźnią kadr, która wypuszcza w świat uformowanych, świadomych badaczy, dla których rygor akademicki i pasja organizacyjna są standardem, a nie wymogiem rekrutacyjnym.

Projekty koniunkturalne mają krótką datę ważności – kończą się w momencie osiągnięcia egoistycznego celu założyciela. Gdyby KN HLP XX w. było tylko „trampoliną do kariery”, powinno zgasnąć w 2019 roku, gdy ustąpiłem z funkcji. Fakt, że w 2026 roku Koło przygotowuje się do świętowania 10-lecia istnienia, a przez jego Zarząd przewinęło się już kilka pokoleń studentów, jest ostatecznym, historycznym dowodem na czystość pierwotnej idei. To, co brano za cynizm, było w istocie wizjonerstwem.

Wspólnota wizji: podziękowania dla współtwórców

Żadna inżynieria prawna ani wizja lidera nie przetrwa bez ludzi, którzy podzielają te same wartości. Sukces KN HLP XX w. UJ nie byłby możliwy, gdyby nie moi najbliżsi współpracownicy, z którymi ramię w ramię budowałem ten projekt.

Szczególne wyrazy uznania kieruję do Joanny Gębicz-Korczyńskiej i Wojciecha Ratajczaka. Dziękuję Wam za lata wspólnej pracy, wytrwałość i żelazną konsekwencję w budowaniu tożsamości Koła. Połączyła nas wspólna, bezkompromisowa wizja historii literatury – nie jako martwego kanonu, ale jako przestrzeni żywej debaty. Ta intensywna współpraca w strukturach akademickich zaowocowała czymś znacznie trwalszym niż sukcesy organizacyjne – autentyczną, wypróbowaną przyjaźnią, która już dawno przekroczyła mury Akademii.

Joannie dziękuję szczególnie za odwagę przejęcia sterów Przewodniczącej bezpośrednio po mnie. Wzięłaś na siebie ciężar odpowiedzialności w kluczowym momencie transformacji i udowodniłaś, że idea Koła jest bezpieczna i gotowa do dalszego wzrostu.

Sztafeta trwa: podziękowania dla następców

Instytucja jest silna siłą swoich ludzi. Moja wizja pozostałaby tylko zapisem w statucie, gdyby nie praca dziesiątek osób, które przyszły po mnie. Dziękuję wszystkim kolejnym Przewodniczącym, Członkom Zarządów i członkom, którzy przez ostatnie lata dbali o to, by mechanizm Koła nie zardzewiał.

Szczególne wyrazy uznania należą się tym, którzy przeprowadzili organizację przez najtrudniejszy czas pandemii i nauczania zdalnego – test, na którym poległo wiele studenckich inicjatyw. Wasza determinacja sprawiła, że ciągłość została zachowana. Dziękuję każdemu, kto zorganizował choć jedno spotkanie, zaprojektował plakat czy wygłosił referat. Każde z tych działań było cegłą, która buduje naszą wspólną historię. To Wy jesteście dowodem na to, że ta idea ma sens.

Zapoznaj się z informacją o Kole na stronie Katedry Historii Literatury Polskiej XX Wieku UJ.

Media społecznościowe Koła:

W związku z planowanymi na rok 2027 obchodami 10-lecia działania Koła, w niedalekiej przyszłości na tej podstronie znajdą się również opisy pierwszych przedsięwzięć Koła, przeprowadzonych w ramach mojej kadencji.